Tillamook Rock Lighthouse

Tillamook Rock Lighthouse
45º56’N 124º01’W
USA
Północne wybrzeże Oregonu.

Ziemowit Sokołowski

Ta działająca w latach 1881-1957 zasługuje na miano niezwykłej, a nawet niesamowitej. Dotyczyło to zarówno częstych sztormów (i dla odmiany mgieł) jakie nawiedzają to wybrzeże, usytuowania latarni na skale odległej około 2 km od lądu, oraz niezwykłych zdarzeń jakie miały tam miejsce. Z tych powodów ta latarnia uzyskała przydomek „Terrible Tilly” (Straszna Tilly”).

Problemy zaczęły się już na etapie badań odnośnie możliwości zbudowania latarni w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych i gruntowych. W 1879 r John Trewavas (kierownik badań) został porwany przez falę, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. W następnym roku wysadzono dynamitem szczyt skały, co umożliwiło rozpoczęcie prac budowlanych. Budowa trwała około 500 dni. Realizację tego zadania umożliwił zamontowany na skale żuraw przeładunkowy przenoszący materiały budowlane z jednostek pływających. Żuraw jest widoczny na załączonych archiwalnych zdjęciach. Tą samą drogą transportowano również robotników. Na bazaltowym fundamencie wzniesiono ceglaną wieżę o wysokości 19 m zwieńczoną metalową laterną. Ogniskowa światła nawigacyjnego wynosiła 41 m a jego zasięg 18 mil morskich (33 km). W latarni został zainstalowany również róg mgłowy.

Na początku stycznia 1881 r budowniczowie latarni spostrzegli majaczącą we mgle sylwetkę statku zmierzającą wprost na skałę. Uruchomili wszystkie dostępne na miejscu światła i sygnały akustyczne aby go ostrzec. Żaglowiec zdołał jeszcze wykonać zwrot w stronę otwartego morza. Potem nikt już go nie zobaczył. Był to bark Lupatia przepływający w pobliżu nieukończonej jeszcze latarni. Następnego dnia morze wyrzuciło ciała wszystkich 16 marynarzy. Z całej załogi żaglowca ocalał jedynie pies.

W 1911 r. jeden z latarników malujący wieżę, spadł z wysokości około 10 m na skały. Zmarł w kilka dni później wskutek odniesionych obrażeń.
Obszar na którym zbudowano latarnię jest często nawiedzany przez sztormową pogodę generującą wysokie fale nadchodzące od Pacyfiku. Wieża kilkakrotnie była zalana po tym jak okna zostały wybite przez wzburzone morze. Wewnątrz latarnicy brodzili w wodzie, która sięgała kolan, a nawet wyżej.

W 1912 r zamurowano okna i zastąpiono je okrętowymi iluminatorami.

W 1934 r podczas sztormu soczewka Fresnela została rozbita. Sztormowy wiatr osiągał prędkość 175 km/h. Zniszczeniu uległy również przystań dla jednostek serwisowych oraz linie telefoniczne i wiele innych urządzeń. Potem soczewkę Fresnela zastąpiono silnym reflektorem lotniczym otoczonym metalową siatką dla osłony przed kamieniami często niesionymi sztormowym wiatrem.

Przez pierwsze 2 lata była obsługiwana przez zespół 4 latarników. Pracowali oni w systemie 42 dni pracy i 21 dni wolnych. Silne wiatry, częste mgły oraz ciasne pomieszczenia w latarni, powodowały zły stan psychiczny i fizyczny zatrudnionych tam latarników. Pierwszy z nich Albert Roeder wytrzymał tylko 4 miesiące, potem złożył wymówienie. Niektórzy latarnicy kontaktowali się ze swymi pomocnikami poprzez polecenia pisane na kartkach, podawanymch przy kolacji. Woleli tą formę komunikacji, niż bezpośrednią rozmowę. Według miejscowej gazety, jednego z latarników zwolniono za to, że chcąc pozbyć się swego zwierzchnika dodał mu do posiłku potłuczone szkło. Innego ewakuowano w sierpniu 1906 r. ponieważ obawiał się utraty zmysłów. Tyle donosiła miejscowa prasa. Jednak dobrze wiemy, że niektórym dziennikarzom nie należy bezgranicznie wierzyć.

Pomimo wszystko latarnia była aktywna przez 77 lat, i chwała tym co w niej pracowali.

Koszt budowy latarni był niemały: 125 tysięcy ówczesnych dolarów (obecnie ok 3,8 mln. USD). Do czasu zbudowania St. George Reef Light. w Kalifornii, była to najdroższa latarnia na zachodnim wybrzeżu USA. Budowę zrealizował Korpus Inżynieryjny Armii USA.

Pełna naprawa latarni nie została ukończona aż do 1935 r. Została zdezaktywowana w 1957 r.

Ostatni wpis w dzienniku latarni morskiej dokonany został 1 września 1957 r po ostatecznym wygaszeniu światła nawigacyjnego przez latarnika Jima Gibbsa. Zdecydowanie odbiegał od powszechnie stosowanej rutyny. W wolnym tłumaczeniu wygląda on następująco:
„Żegnaj, latarnia morska Tillamook Rock. Skończyła się pewna epoka. Tym ostatnim wpisem, nie bez sentymentu, zwracam cię do żywiołów. Ty, jeden z najbardziej znanych, a zarazem fascynujących strażników na świecie; Długo przyjaciel miotanego burzą marynarza. Poprzez wyjącą wichurę, gęstą mgłę i zacinający deszcz twoja latarnia morska była gwiazdą nadziei, a twój róg mgłowy głosem zachęty. Niech żywioły natury będą dla Ciebie łaskawe. Przez 77 lat roznosiliście swoje światło przez opustoszałe połacie oceanu. Opiekunowie przychodzili i odchodzili; ludzie żyli i umierali; ale byłeś wierny do końca. Niech twoje lata zachodu słońca będą dobrymi latami. Wasz cel jest teraz tylko symbolem, ale życia, które uratowaliście, i służba, którą wykonaliście, zasługują na najwyższy szacunek. Obrońca życia i mienia dla wszystkich, niech starzy wyjadacze, nowicjusze i podróżnicy po drodze zatrzymają się na brzegu, aby przypomnieć sobie Twoją humanitarną rolę”.
Trzeba przyznać, że cytowany latarnik wykazał się niewątpliwym talentem literackim!
Ten dziennik latarni przechowywany jest w Columbia River Maritime Museum z siedzibą w Astorii.

Po sprzedaży, latarnia kilkakrotnie zmieniała właścicieli. W latach 1980-1999 spełniała rolę „Kolumbarium Wieczności na Morzu”. Czyli przechowywano tam urny z prochami zmarłych osób. Ceny za taki pochówek (zależnie od miejsca) wynosiły 1-5 tysięcy dolarów. Planowana ilość miejsc wynosiła kilkaset tysięcy. Jednak w 2005 r nie odnowiono licencji na prowadzenie tej działalności. Może to i lepiej, bo trudno nazwać Tillamook Rock „miejscem spokojnego spoczynku”.
Obecnie dostęp do byłej latarni możliwy jest jedynie przy użyciu śmigłowca i to jedynie poza sezonem lęgowym gniazdujących tam ptaków morskich. Wówczas nawet właściciele latarni nie mają tam wstępu. W 1981 r była latarnia została wpisana do Narodowego Rejestru Miejsc Historycznych. Nie zapobiegło to wprawdzie stopniowej degradacji struktury budowli, co jednak w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza żyjącym tam ptakom i lwom morskim. W 2022 r. ponownie ogłoszono możliwość sprzedaży Tillamook Rock Lighthouse. Tak, czy inaczej ta budowla w pełni zasłużyła na swój przydomek „Straszna Tilly”. Osoby posiadające bujną wyobraźnię, dostrzegają ponadto w kształcie skały Tillamook Rock – morskiego potwora.

Osobiście nie wierzę w duchy. Ale gdybym się znalazł w tym miejscu samotnie i w czasie sztormu, to prawdopodobnie czułbym się…raczej nieswojo.